Pokazywanie postów oznaczonych etykietą drzwi wewnętrzne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą drzwi wewnętrzne. Pokaż wszystkie posty

środa, 21 października 2009

Uskrzydleni.

Wreszcie znalazła się chwilka czasu, by zrobić zdjęcia i napisać kilka słów. W zeszły piątek, tak jak było to wcześniej umówione, dotarł do nas monter drzwi wewnętrznych, które od dłuższego czasu czekały w salonie na zamontowanie. Ów człowiek mocno zasłużył sobie na to, żeby znaleźć się na liście fachowców, którzy znają się na swojej robocie, szanują czas i mienie klienta i potrafią wywiązać się z umów ustnych. Brzmi to jak jakieś science-fiction? Na szczęście jednak to rzeczywistość ;) Tym samym brzegi naszych ścian zaczęły wyglądać już jak mieszkanie a nie jakaś budowa. Zimne powietrze z wiatrołapu już nie przedostaje się do jadalni, a dalej do salonu. Na dole, zwłaszcza wieczorami, czuć, że jest o wiele cieplej. Prace w łazience, wbrew moim szczerym chęciom nie ruszyły naprzód. Mamy za to posprzątany garaż i dwa nowe punkty świetlne (o świetle planuję osobny, mam nadzieję przydatny, wątek). Do zrobienia zostało jeszcze... dużo.



środa, 9 września 2009

W Dobrej - na dobre.

Panele leżą na podłodze, płytki w łazience na dole również. Do pełnego szczęścia zostało zrobienie łazienki na górze, dokończenie ubikacji na dole, wykafelkowanie i pomalowanie wiatrołapu, montaż drzwi wewnętrznych, listwy przypodłogowe, obłożenie słupów drewnem, montaż kuchni, zabudowa kominka, pokolorowanie salonu. Niewiele, prawda? Roboty tak na kwartał ;) Pomimo to, zdecydowaliśmy, że wszystkie nasze graty, łącznie z nami samymi, zawieziemy już do nowego domku na stałe. Co prawda gazu jeszcze nie mamy, ale tandem paneli solarnych i kominka z płaszczem wodnym pozwala nam, przynajmniej na razie, pokazać figę wszelkim spółkom gazowniczym. Woda, która podgrzewa się do temperatury czterdziestu kilku, a w słoneczne dni dużo powyżej 50 stopni pana Celsjusza, pozwala na dość komfortowe i ciepłe kąpiele wieczorne. Co więcej, nie ma również zupełnie problemu z ciepłą wodą o poranku. Na razie, w temacie rozwoju kunsztu kulinarnego, odkrywamy zupełnie nowe obszary wykorzystania małego, wysłużonego już, grilla :) Muszę przyznać, że dotychczasowe ograniczanie się do kurczaczków i karkóweczek z rusztu to jawne marnotrawstwo potencjału zawartego w tym niewielkim urządzeniu ;) Te nasze tymczasowe grillowanie i obiadokolacje tarasowe będą do czasu przybycia mebli i sprzętu kuchennego, których montaż musieliśmy przesunąć ze względu na kafelkarzy. Niestety w dobie kryzysu najbliższy wolny termin był trzy tygodnie później (sic!), a nie dwa-trzy dni, jak myśleliśmy. Mamy tylko nadzieję, że końcówka lata będzie dużo słoneczniejsza niż jego początek.