Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wykończeniówka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wykończeniówka. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 24 września 2009

Czekając na kuchnię.

Miniony tydzień obfitował w wydarzenia, które nie za bardzo pozwoliły nam nadgonić prace wykończeniowe w domu. Zawsze było do załatwienia coś, co znacznie opóźniało nasze powroty do domu. Zostawał tylko czas na zjedzenie kolacji i trochę odpoczynku. Ściany w kuchni ręką małżonki nabrały kolorów i czekają już tylko na założenie gniazdek i wstawienie mebli kuchennych. WC na dole ma już wyrównane ściany i zostało już tylko ich pomalowanie i założenie umywalki i oświetlenia. Zdjęcia z obu pomieszczeń wrzucę po skończonych pracach.

środa, 9 września 2009

W Dobrej - na dobre.

Panele leżą na podłodze, płytki w łazience na dole również. Do pełnego szczęścia zostało zrobienie łazienki na górze, dokończenie ubikacji na dole, wykafelkowanie i pomalowanie wiatrołapu, montaż drzwi wewnętrznych, listwy przypodłogowe, obłożenie słupów drewnem, montaż kuchni, zabudowa kominka, pokolorowanie salonu. Niewiele, prawda? Roboty tak na kwartał ;) Pomimo to, zdecydowaliśmy, że wszystkie nasze graty, łącznie z nami samymi, zawieziemy już do nowego domku na stałe. Co prawda gazu jeszcze nie mamy, ale tandem paneli solarnych i kominka z płaszczem wodnym pozwala nam, przynajmniej na razie, pokazać figę wszelkim spółkom gazowniczym. Woda, która podgrzewa się do temperatury czterdziestu kilku, a w słoneczne dni dużo powyżej 50 stopni pana Celsjusza, pozwala na dość komfortowe i ciepłe kąpiele wieczorne. Co więcej, nie ma również zupełnie problemu z ciepłą wodą o poranku. Na razie, w temacie rozwoju kunsztu kulinarnego, odkrywamy zupełnie nowe obszary wykorzystania małego, wysłużonego już, grilla :) Muszę przyznać, że dotychczasowe ograniczanie się do kurczaczków i karkóweczek z rusztu to jawne marnotrawstwo potencjału zawartego w tym niewielkim urządzeniu ;) Te nasze tymczasowe grillowanie i obiadokolacje tarasowe będą do czasu przybycia mebli i sprzętu kuchennego, których montaż musieliśmy przesunąć ze względu na kafelkarzy. Niestety w dobie kryzysu najbliższy wolny termin był trzy tygodnie później (sic!), a nie dwa-trzy dni, jak myśleliśmy. Mamy tylko nadzieję, że końcówka lata będzie dużo słoneczniejsza niż jego początek.

środa, 26 sierpnia 2009

Końcowe odliczanie

Do montażu podłóg został niecały tydzień, a do zrobienia na dole jest jeszcze trochę. Najważniejsze to zrobić spód obudowy kominka i wykafelkowanie jego okolic. Naprawić kawałek ściany, której ubytek zauważyliśmy przy gruntowaniu (schowany pod schodami). No i jeśli się uda pomalować je na kolor docelowy, którego jeszcze nie wybraliśmy. Na górze mozolnie zabieram się za przygotowywanie łazienki do takiego stopnia, który pozwoli nam zamieszkać (czyt. umyć się). Kanał wentylacyjny w kuchni, pomimo tego co widać na zdjęciach, jest zabudowany i zaszpachlowany. Cierpliwie tylko czeka na gruntowanie i malowanie. A teraz czas na małą zagadkę: pochodną jakiego koloru, jest kolor farby użytej do pomalowania ścian w naszej sypialni (pokój z drewnianymi belkami). W nagrodę, osoby, które poprawnie odgadną ten kolor będą sobie mogły kupić ulubione piwo (na koszt i ryzyko własne) i delektować się nim oraz poczuciem podania dobrej odpowiedzi :) Odpowiedź prawidłową podam w następnym wpisie.




piątek, 31 lipca 2009

I jeszcze więcej pyłu.

Prace nad wyrównywaniem ścian gładzią nadal trwają. Dół jest praktycznie wygładziowany, ale to tylko dzięki fachowcom od pacy i płótna ściernego ;) Na górze front prac mozolnie, aczkolwiek systematycznie zmierza naprzód. W weekend powinniśmy mieć pomalowany przynajmniej raz pokój dziecka i wygładziowany do połowy przedpokój. Niestety, z powodu braku stosownych rusztowań, drabin i innych zdolności lewitacyjnych, musimy prace w przedpokoju podzielić na dwie części: od góry do dziur w ścianach, które służą do włożenia podpory rusztowań zastępczych i od dziur w dół, którą to część jesteśmy w stanie zrobić ze schodów. Jutro też przywieziemy kafelki do łazienki na górze (na dół już mamy) i do kuchni. W ostatnich dniach udało mi się też zakryć toaletę na dole sufitem. Niestety zdjęć na razie nie ma, bo jak kończymy pracę to już jest ciemno, a zaraz po przyjeździe ostro startujemy z pracami. Dzisiaj też na naszej działce rozpanoszyła się koparko-ładowarka. Jej największym marzeniem było wyrównanie terenu wokół domu i wykopanie dziury na studnię do deszczówki. I to marzenie szczęśliwie spełniła. Zupełnie przypadkiem dostarczyło to sporo radości również nam. Teraz widać, że na skoszenie trawy będzie trzeba zarezerwować trochę czasu :) Fotki po weekendzie ;)

niedziela, 19 lipca 2009

Gwiezdny pył.

Ostatnie dni obfitowały w pył. Może nie tytułowy, gwiezdny pył, ale gipsowy ze szpachli i gładzi. Udało mi się w końcu tak obrobić wejście do garderoby, że zostało tylko wyszlifowanie gładzi i praktycznie to pomieszczenie będzie można maznąć jakąś farbą. Pokój dziecka jest już wyszlifowany po szpachlowaniu, ale konieczne będą poprawki gładzią w kilku miejscach. W przedpokoju szpachla dojrzewa do szlifowania, które właśnie przeprowadzamy w naszej sypialni. Pokój gościnny na razie czeka na lepsze czasy ;) Dużo natomiast działo się w łazience. Mamy już komplet sprzętu, potrzebny do umycia się i nie tylko. Na ścianie "prysznicowej" położona jest pierwsza warstwa folii w płynie. Wanna ustawiona jest do przymiarki obudowy, a zabudowa wc i bidetu czeka na położenie kafelek. Tu też sufit czeka na przeszlifowanie po poprawkach gładzią. W tak zwanym międzyczasie tych wszystkich robót, w kuchni pozakrywaliśmy tynkiem bruzdy na kable. Teraz tylko gładź, szlifowanie i układanie płytek na podłodze (albo odwrotnie - zobaczymy). Planowany przyjazd mebli kuchennych i sprzętu - 2 września - co nie jest zbyt dużą ilością czasu biorąc pod uwagę fakt, że należałoby zrobić zabudowę kominka (będzie znowu pył, mnóstwo pyłu) oraz (przynajmniej) zadaszenie ubikacji na dole :| Potem... tak, tak, gładź na ściany, malowanie... i nic, tylko zamieszkać ;)