Pokazywanie postów oznaczonych etykietą instalacje sanitarne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą instalacje sanitarne. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 15 marca 2009

Instalacja sanitarna: 100%

W sobotę znów podjęliśmy wyzwanie ostatecznego skanalizowania domu. Tym razem musieliśmy trochę przysypać wcześniej wykonany rów. Bez tego podłączone rury wisiałyby w powietrzu. Potem trochę smarowidła, młotek gumowy i rurociąg był zrobiony. Jeszcze zrobiliśmy próbę najbardziej mokrego z żywiołów i korki od szampana strzeliły w górę :) A mogło tak być tydzień wcześniej :| Teraz musimy tylko załatwić oficjalny odbiór techniczny tej kanalizacji. Co prawda powinniśmy zrobić to przed zasypaniem rowu, ale o tym przeczytałem w warunkach technicznych już po powrocie do domu ;) Obsypałem też trochę fundamenty, ale ze względu na lekkie uszkodzenia izolacji przeciwwilgociowej w kilku miejscach resztę obsypywania muszę zostawić na inne dni, jak poprawię te uszczerbki. Posadzki planowane są na wtorek. Wtedy też będą kolejne zdjęcia, bo ostatnio niewiele się zmieniło na placu.

czwartek, 12 marca 2009

Odpływ

Zgodnie z moimi podejrzeniami, problem z rurą leżał w jej zbyt niskim wyprowadzeniu z domu. Ekipa, która to robiła wzięła poprawkę na siebie i szczęśliwie uwinęli się w jeden dzień. Teraz rura wychodzi z domu kilkadziesiąt cm wyżej niż poprzednio, tak więc tym razem nie powinno już być problemu ze spadkiem. Tymczasem znowu czekamy na posadzkarzy. Oczywiście wcześniej znów spróbujemy połączyć kanalizę domu z kanalizą gminną :) Tak na wszelki wypadek...

niedziela, 8 marca 2009

Powroty do korzeni.

Wczoraj podjąłem z tatą wyzwanie wkopania studni rewizyjnej i podłączenia instalacji sanitarnej domu do instalacji gminnej. Wykopaliśmy ręcznie rów o głębokości ok. 1,80m i długości ok. 5m, podłączyliśmy kinetę, prawie wszystkie rury i dokładnie w tym samym momencie nastąpiło "uderzenie pioruna". Zauważyliśmy, że podłączona już instalacja kończy się sporo wyżej, niż koniec rury wychodzący z domu. A przecież w żadnym miejscu nie zrobiliśmy zbyt dużego spadku. Więc wniosek był jeden, kawałek rurociągu musiałby biec pod górkę. Niestety, fizyka jest jednak nieubłagana i nie pozwala samoistnie wodzie płynąć pod górkę, więc jest bardzo prawdopodobne, że i w naszym domu nie możnaby było liczyć na takie cuda. To rozwiązanie nie wchodziło w grę. Szybki demontaż, użycie sznurka i poziomicy utwierdziło nas w przekonaniu, że gdzieś jest zonk. W tej sytuacji możliwe były trzy diagnozy:
1. studnia w ulicy jest zbyt płytko (niestety jest to wersja na tyle optymistyczna, że wręcz niemożliwa - pewnie ktoś wykonał odbiór powykonawczy),
2. rura kanalizy wychodząca z domu jest zbyt głęboko (wersja prawdopodobna i niezbyt optymistyczna),
3. dom zbudowany jest zbyt głęboko na gruncie (wersja mniej prawdopodobna i tak bardzo pesymistyczna, że wolę rozpatrywać p. 2.).
Nasze amatorskie pomiary wykazały, że mamy do czynienia z błędem w ułożeniu rury. Oczywiście zawołaliśmy kierownika budowy i wykonawcę (ów posiada niwelator i mógłby zbadać co jest schrzanione, jak również niesprawny ponoć samochód, którym nie mógł się zjawić na budowie). Smaczku dodaje fakt, że podłoga jest wyłożona styropianem i folią oczekując na przyjęcie kilku cm betonu w postaci wylewki. Jutro budowlaniec ma się już zjawić z tym niwelatorem na budowie i sprawdzić co jest grane. Niestety tak, czy inaczej z wylewką (podobnie jak z uśmiechami na twarzach) musimy poczekać do czasu zakończenia sprawy z rurą.